Jeśli chcemy, żeby było mniej korków, jeśli chcemy, żeby powietrze w Lublinie było czyste, to nie utrudniajmy życia rowerzystom. Powinniśmy otworzyć dla jednośladów każdy zakątek miasta.

Holendrzy i Duńczycy wpuszczają rowery niemal wszędzie, nawet na wąskie uliczki. W szwedzkim Växjö widziałem mnóstwo rowerzystów poruszających się deptakami obok pieszych. Nikt nie podnosił alarmu, nikt nie drżał przed niebezpiecznymi cyklistami. A to dlatego, że rowerzyści są dobrze wyedukowani. A przecież Lublin także stawia na edukację. Najlepszym tego przykładem jest kampania „Rowerowy Maj” prowadzona przez Porozumienie Rowerowe. W jej ramach tysiące uczniów szkół wsiada na dwa kółka i jedzie do szkoły. Takie działania nie są zbyt medialne, ale przynoszą świetne efekty.

Gdańsk wpuszcza rowerzystów, gdzie tylko może. W Zamościu i Krakowie mogą oni jeździć po Starym Mieście. I chyba nikt nie będzie starał się przekonać, że lubelskie Stare Miasto jest bardziej zatłoczone niż krakowski rynek.

Cieszę się z deklaracji prezydenta, że nie odpuści tematu wpuszczenia rowerzystów na Stare Miasto i plac Litewski. To dobry kierunek.

Źródło: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,21947270,chcemy-miec-nowoczesne-miasto-otworzmy-kazdy-jego-zakatek-dla.html


[…] pociągi płacą za każdy kilometr użytkowanych torów, a ciężarówki za znikomy fragment przejechanych dróg. Sto do jednego to zdumiewająca dysproporcja. Nikogo nie dziwi, że przewoźnicy kolejowi podnoszą opłaty. Wszyscy uważają to za normalne. Jednocześnie „elity” i obywatele są zdziwieni, dlaczego kolej wygląda, jak wygląda. Uważam, że takie same zasady powinny obowiązywać przewoźników transportu drogowego.

Komisja Europejska proponuje wprowadzenie dwóch zasad: „korzystający płaci” i „zanieczyszczający płaci”. System poboru opłat powinien więc uwzględniać faktyczną liczbę przejechanych kilometrów i ilość zanieczyszczeń emitowanych przez ciężarówkę.

Wydatki na działania inwestycyjne, proces odnowy i utrzymanie sieci drogowej w 2015 roku sięgnęły aż 8,7 miliarda złotych. Według Instytutu Badawczego Dróg i Mostów jeden TIR niszczy drogę w podobnym stopniu co 160 tysięcy samochodów osobowych, co wpływa na znaczny wzrost kosztów utrzymania i remontu nawierzchni. „Uważamy, że należy rozszerzyć system viaTOLL i wprowadzić opłaty dla samochodów ciężarowych, co pomoże utrzymać drogi w lepszym stanie niż są obecnie” – zauważa Piotr Skubisz z Instytutu Spraw Obywatelskich (INSPRO).

Stanowią one [samochody cieżarowe] niecałe 5 proc. pojazdów, a odpowiadają za aż 30 proc. emisji CO2 z całego transportu drogowego w Unii Europejskiej oraz 5 proc. wszystkich emisji CO2.

Źródło: http://www.tysol.pl/a8122-Rafal-Gorski-dla-TS-Zanieczyszczajacy-placi-Ale-nie-w-Polsce


Protestowano przeciwko jej pomysłom ograniczania ruchu i ograniczania przestrzeni dla samochodów, wysuwając zarzuty, że zagrozi to lokalnemu biznesowi. W efekcie jednak przeprowadzone przez nią zmiany wpłynęły na poprawę bezpieczeństwa i wzrost obrotów.

I najczęściej okazywało się, że problemem są potrącenia przez przekraczające prędkość samochody. Więc przebudowywaliśmy niebezpieczne skrzyżowania i projektowaliśmy od nowa ulice tak, by były wygodniejsze dla wszystkich użytkowników. Co najważniejsze, postawiliśmy na głowie dotychczasową hierarchię transportową. Do tej pory najważniejszy był samochód. W naszym planie najważniejszy był pieszy.

Zorientowanie na samochód niesie ze sobą rozmaite, niedostrzegalne na pierwszy rzut oka, ale szkodliwe, konsekwencje, które możemy zaobserwować w miastach na całym świecie.

– Na 9th Avenue po zmianach obroty biznesu wzrosły o 49 proc. Udowodniliśmy, że przedsiębiorcy wprost korzystają na bezpieczniejszych ulicach.

Słyszeliśmy na przykład, że wpuszczenie wszystkich tych nowych rowerzystów na ulice Nowego Jorku doprowadzi do wzrostu liczby wypadków i urazów, a tymczasem okazało się, że stało się wprost przeciwnie – mimo że liczba osób poruszających się na rowerach po Nowym Jorku wzrosła czterokrotnie w ciągu ostatniej dekady, ryzyko obrażeń spadło o 75 proc.

Okazało się, że wokół miejsc, w których uruchomiliśmy buspasy, ścieżki rowerowe i skwery, wyraźnie wzrosła sprzedaż detaliczna, co obliczyliśmy na podstawie danych podatkowych z urzędu miasta. Opublikowaliśmy więc raport dokumentujący nasze ustalenia, opatrzony naszą metodologią tych pomiarów, aby pomóc innym miastom w diagnozowaniu korzyści ekonomicznych łączących się z przekształcaniem charakteru ulic.

Wszystko to a propos wydania w Polsce ksiażki: Walka o ulice. Jak odzyskać miasto dla ludzi – Janette Sadik-Khan i Seth Solomonow
http://www.wysokizamek.com.pl/walka-o-ulice–jak-odzyskcc-miasto-dla-ludzi,125,a.html

Źródła:
http://zielonewiadomosci.pl/tematy/miasto-2/uczyc-sie-od-nowego-jorku/
http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/janette-sadikkahn-samochod-vs-rower-nie-o-to-chodzi-51082.html
http://publica.pl/teksty/sadik-khan-lepszy-nowy-jork-58142.html


Jeśli uważasz, że warto aby Twoi znajomi wiedzieli o tej zależności – UDOSTĘPNIJ im tę grafikę i zachęć do wczytania się w udowodnione naukowo prawidłowości: https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Downsa-Thomsona

18893363_1715590731789126_1250928343879231420_n

Źródło: https://www.facebook.com/AutoStac/


Budowa Bike Parku pochłonęła ok. 2,6 mln zł. Kolejne kilkaset tysięcy miasto wydało na budowę ścieżki rowerowej prowadzącej do niego. Od trzech lat na torze nie rozegrano żadnych zawodów, nie odbywają się też treningi.

Ani projektanci, ani urzędnicy nie poczuwali się do winy w sprawie uszkodzeń, do których doszło na torze. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który jest zarządcą obiektu zamówił ekspertyzy dotyczące stanu toru. Wynikało z nich, że błędy, jeśli zostały popełnione to już na etapie projektowania czy budowy. Po tekstach „Wyborczej” prokuratura postanowiła wszcząć śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień.

Po blisko dwóch latach prokuratura postanowiła jednak umorzyć śledztwo. Uznano bowiem, że projekt toru nie zawierał błędów, które skutkowałyby powstaniem uszkodzeń, a w konsekwencji narażeniem użytkowników na niebezpieczeństwo. – Poza tym projektanci nie są funkcjonariuszami publicznymi, w związku z tym nie mogą odpowiadać za przekroczenie uprawnień – mówi Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Niefrasobliwość? Niegospodarność? Nie, to Lublin.

Dziesiątki jeśli nie setki ludzi, którzy użytkowali Bike Park dla Prezydenta i Radnych są nieważni. W mieście inspiracji pasja jest drugorzędna.

Na tym torze można było trenować do wyścigów rowerów BMX – dyscypliny olimpijskiej.

Ręce opadają.

Źródło: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,21898092,tor-rowerowy-nie-nadaje-sie-do-jazdy-winnych-brak.html