Dzień wolności pracowniczej

13Czer19

Podatki to środki na usługi publiczne. Usługi, na które nie byłoby większości z nas stać na wolnym rynku, ponieważ nieskrępowany rynek w wielu wrażliwych obszarach – takich jak edukacja czy służba zdrowia – tworzy patologie. Takie zjawisko jest widoczne choćby na polskim rynku mieszkaniowym. Rynek pozbawiony choćby pośredniej regulacji, jaką stanowi publiczna podaż mieszkań, winduje ceny i działa na niekorzyść biedniejszych i średniaków. Mieszkanie nie jest przecież opcjonalne – każdy musi gdzieś mieszkać. Właśnie to wykorzystują właściciele mieszkań i deweloperzy, oferując bardzo wysokie ceny w stosunku do poziomu średnich płac. Nie ma się im co dziwić. Jeżeli istnieje możliwość zwiększenia zysku, to większość z nas z tej możliwości skorzysta. I nie pomoże tutaj moralizatorskie kiwanie paluszkiem. Potrzebne są regulacje ograniczające wybór takich opcji, które szkodzą słabszym.

O zysku z pracownika informuje PwC, na wskroś neoliberalna przecież instytucja consultingowa. W raporcie czytamy: „Z każdej złotówki przeznaczonej na wynagrodzenia i świadczenia pracowników pracodawca otrzymywał ok. 60 gr zysku”. Żeby było jeszcze zabawniej, ten zysk (co wiemy ze starszych edycji badania PwC) okazuje się bardzo wysoki we wspomnianej już Rosji, za to znacznie niższy w bogatych gospodarkach zachodnich.

Te 60 groszy zysku z każdej zainwestowanej w pracownika złotówki to dochód pracodawcy. Najprościej mówiąc, dochód to przychód minus koszty; 0,6 zł dochodu stanowi 37 procent przychodu w wysokości 1,6 zł, a 1 zł z tej kwoty jest kosztem – naszą pensją. I jakby ów zysk przełożyć na kalendarz, to dzień wolności pracowniczej wypada około połowy maja (wtedy mija 37 procent roku). Tyle że rząd z podatków zapłaci za kanalizację i chodniki. A z zysku ze sprzedaży naszej pracy członkowie zarządów korporacji kupią sobie jachty. I mieszkania pod idiotycznie drogi wynajem, żeby ściągać rentę z tego fragmentu rynku, gdzie państwo nie zdecydowało się rzucić naszych podatków na budowę tańszych mieszkań, które zbijałyby wolnorynkowe ceny.

O którą wolność lepiej zawalczyć? O wolność sąsiada do tego, żeby jego dziecko kształciło się w niezłej publicznej szkole? Czy o wolność właściciela kapitału, żeby z kwartalnej premii kupił sobie bugatti?

Źródło: https://krytykapolityczna.pl/gospodarka/dzien-wolnosci-pracowniczej-fejfer/?fbclid=IwAR31a29HYnCm0O_yYKyfDXgmDLe-0X3lKAMpTmigV6V36-S7jWmNFtSUqls

Reklamy


No Responses Yet to “Dzień wolności pracowniczej”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: