„Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej czyli czego nie dam dzieciom do czytania jak podrosną

26Sty17

W kontekście filmu o Michalinie Wisłockiej i wznowieniu jej książki ‚Sztuka kochania’ przytaczam jedną z opinii o tej książce:

Oglądając sprawozdania filmowe dotyczące zbiorowych gwałtów zastanawiałam się, czy w wielu wypadkach „ofiary” gwałtu indywidualnego lub zbiorowego nie są tak samo winne zaistniałej sytuacji jak gwałciciele, a w ostatecznym efekcie tylko bardziej pokrzywdzone?

Przez wiele lat taka opinia była powodem traumy (nie lubię nadużywać tego słowa) kobiet i dziewcząt, które zgłaszając gwałt musiały słuchać pytań policjantów o długość sukienki. Do dziś – w XXI wieku – zgwałcona dziewczyna spotyka się z opinią, że „sama tego chciała”. Ile gwałtów nie zostało zgłoszonych, ponieważ kobiety bały się upokorzeń na komisariacie? Ile osób komentuje, że zgwałcona dziewczyna prowokowała, mogła nie pić alkoholu, mogła nie tańczyć tak blisko, a przecież wcześniej się całowali… I gdy czytam u Wisłockiej takie bzdury, to mam ochotę wyrzucić tę książkę i sprawić, by nikt nigdy jej nie wziął do ręki. Mam nieprzyjemne poczucie, że Wisłocka jest współodpowiedzialna za to, że opinia o dziewczynach, że były „tak samo winne” trzyma się nadal mocno.Trzeba głośno powtarzać: to nie sytuacje gwałcą, tylko gwałciciele. Chciałabym, żeby mój syn wiedział, że od tego jest się homo sapiens, żeby myśleć.

Lekcja historii

Tak właśnie traktuję tę książkę. Nie bardzo też potrafię oderwać jej od biografii autorki. Wizja relacji kobiety i mężczyzny, chociaż tak podkreślane jest wzajemne uczucie, miłość – to wizja z czasów, które już minęły. Wykpiona przez Wisłocką emancypacja przyniosła coś więcej, niż obecność kobiet na rynku pracy. To też uświadomienie, nam wszystkim, że nasze potrzeby są równe. Jesteśmy odpowiedzialni i za siebie, i za naszych partnerów. Nie tylko w życiu codziennym, ale i w sypialni. Gdy Wisłocka pisze o zdobywaniu kobiety, o tym, że instynkt macierzyński jest czynnikiem dominującym w psychice kobiety – to pisze jako seksuolog z minionej epoki.

Więcej na stronie: http://www.koralowamama.pl/2017/01/sztuka-kochania-michaliny-wislockiej-czyli-czego-nie-dam-dzieciom-do-czytania-jak-podrosna/

Reklamy


No Responses Yet to “„Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej czyli czego nie dam dzieciom do czytania jak podrosną”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: