Ksiądz bogatych ludzi

30Mar16

W związku z ostatnimi wywiadem, udzielonym przez księdza Jacka Stryczka serwisowi money.pl, ustaliliśmy już, że mamy alternatywne tłumaczenia Pisma Świętego.

W tłumaczeniu ks. Jacka dominuje pewnie przypowieść o „talentach”, zginęła natomiast historia młodzieńca, któremu Jezus każe rozdać swój majątek, czy Zacheusza, który po spotkaniu z Jezusem decyduje się na rozdanie połowy majątku. Zdania z Dziejów Apostolskich: „Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne, sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby” – nie ma pewnie w ogóle.

Gdy ktoś, kto przeczytał coś więcej niż tylko tezy Friedmana, chce udowodnić księdzu Jackowi, że sprawiedliwszy podział dóbr, w którym prezes banku rezygnując z części dochodów na rzecz pracowników niższego szczebla wcale nie traci wiele ze swojego bogactwa, a jednocześnie taka decyzja może spowodować, że sprzątaczka będzie mogła żyć godnej, słyszy od ks. Jacka, że to durny „katomarksizm”.

Prof. Mączyńska w wywiadzie z Grzegorzem Sroczyńskim wyjaśnia:

„Powiedzmy, że ja, pan i trzy inne osoby zarabiamy razem milion złotych rocznie. Ale ja mam 900 tys., a pan i pozostałe trzy osoby po 25 tys. Ja – mając co roku tak dużą sumę – wcale nie ruszam z pieniędzmi na rynek. Część ulokuję w zagranicznych funduszach spekulacyjnych, część odłożę, może nawet opłaci mi się tzw. optymalizacja w raju podatkowym. Pozostałe osoby – zarabiając po 25 tys. rocznie – ledwo wiążą koniec z końcem, więc kupią tylko to, co najpilniejsze do przeżycia.

Teraz podzielmy ten milion inaczej, czyli równiej: dla mnie 400 tys., dla pana 300 tys., a dla trzech pozostałych osób po 100 tys. zł rocznie. Drastycznie inny efekt dla rynku! Mój zarobek to nadal bardzo dużo, ale jednak nie tyle, żeby ryzykować spekulacje walutowe. Pańskie 300 tys. to sporo, być może kupi pan większe mieszkanie, co nakręci koniunkturę, bo potem są kafelki, meble itd. Pozostali – mając po 100 tys. rocznie – zrobią remonty, kupią nowe ubrania, ktoś zmieni samochód, inny pójdzie do dentysty, na którego poprzednio brakowało. Kapitalizm na bardziej równym podziale tylko skorzysta”.

Mam smutne wrażenie, że w szukaniu „zewnętrznego mechanizmu sterowania przyzwoitością” kryje się ta sama bezradność, która wielu księżom każe wpływać na świat za pomocą ustaw, praw stanowionych przez polityków i legislacji.

Otóż w tej technokratycznej i uporządkowanej zewnętrznymi zasadami rzeczywistości nic już nie może być zwykłą „wrażliwością”, próbą zmiany sposobu myślenia i mentalności, nic już nie może wpływać ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości, i ze zdania „bo tak wypada, bo tak będzie sprawiedliwe”.

W tej wizji wszystko musi być sterowane przez ustawy. Musi być jeden: sędzia, minister, prezydent, który zdecyduje.

Ksiądz nie mówi o moralności i przyzwoitości, bo nawet w tego typu rzeczach domaga się stanowienia prawa.

Źródło: https://www.tygodnikpowszechny.pl/ekonomia-ksiedza-stryczka-32929



No Responses Yet to “Ksiądz bogatych ludzi”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: