Po Bajkale. Rowerem przez Syberię – Jakub Rybicki

06Lip15

Swój egzemplarz zakupiłem po spotkaniu z podróżnikiem, gdzie skutecznie mnie przekonał do tegoż czynu. Gorąco polecam lekturę tej książki :]

Książka opowiada o ludziach i przygodach podczas rowerowych podrózach po Bajkale oraz z Ułan-Ude do Ułan-Bator.

-Ooo, ten chcę! -Pokazałem palcem na bicykl bijący po oczach rubinowo-niebieską, lśniącą brokatem ramą. Jej górna część była ze trzy razy grubsza niż dolna, w sam raz, by pomieścić ogromny, czerwony napis JAGUAR. Zupełnie jak moja ulubiona marka luksusowych samochodów! […] A teraz część legendy mogła być moja! Wtedy odezwał się ojciec:
-To przecież jakieś gówno jest.

W końcu byłem gotowy, pozostało tylko znaleźć partnera.
Na dobrą sprawę mogłem zamieścić w internecie ogłoszenie podobne do tego, jakim sir Ernest Shackleton 100 lat wcześniej kusił w brytyjskiej prasie: „Poszukiwani ludzie do ryzykownej wyprawy. Niska płaca, okrutne zimno, miesiące całkowitej ciemności, bezpieczny powrót wątpliwy. Sława i honory w przypadku sukcesu”.
Na ogłoszenie słynnego polarnika odpowiedziało 5000 ludzi, z których 27 pożeglowało na pokładzie Endurance na jedną z najbardziej niezwykłych wypraw w historii. Moja podróż nie miała być oczywiście nawet w ułamku tak śmiała i niebezpieczna, za to również nieco ryzykowna, a przede wszystkim okrutnie zimna. Nasze niskie płace miały zostać zawieszone na czas wyprawy, a sława i honory po powrocie – bardzo wątpliwe. Na szczęście miałem na podorędziu człowieka wystarczająco śmiałego i niefrasobliwego, który zgodził się mi towarzyszyć, nie zadając zbyt wielu pytań.
-Wicher, a chodź na Bajkał pojedziemy w zimie rowerami, po lodzie, przy minus trzydziestu stopniach?
-Świetnie, a co zrobię z pracą, z nieogarniętym życiem, ze studiami?
-Pracę rzuć w cholerę, na Bajkale będziesz miał dużo czasu, żeby zastanowić się nad życiem, a od przerwy w studiach jeszcze nikt nie oblał. Zresztą, studiujesz filologię rosyjską, jedziesz do Rosji, to chyba trzyma się kupy?
Cóż, Wicher ma tę zaletę, że nie trzeba go specjalnie długo namawiać. Jego wspaniale zapowiadająca się kariera w Empiku została brutalnie przerwana. Klienci Centrum Handlowego „Panorama” w Poznaniu pewnie boleśnie odczuli brak sympatycznego, chudego sprzedawcy z plakietką „Paweł”, który świetnie orientował się w książkach na temat historii wojskowości i rosyjskiej poezji.

-Proszę bilet do Ułan Ude. Płackartnyj.
-Osiemset rubli.
-Słucham? W internecie było, że pięćset!
-Może w internecie było, ale tu jest real. Osiemset rubli proszę.
Na takie sytuacje mam jedną radę – nie śpieszyć się. Czy śpieszy się pani w okienku? Nie. Czy śpieszy się kolejkowiczom? Pewnie tak, ale przecież wiemy, że nie kupują biletów na dziś, więc mogą poczekać chwilę dłużej. Robię bezradną minę i cielęce oczy. A nuż zadziała?
Stoję więc tak, szukając wsparcia u kolejkowiczów. A ci, o dziwo, zamiast się wściekać, wstawiają się za mną u kasjerki.
-Nu diewuszka, eto studient! Sprzedajcie taniej!
-Ja studient – potwierdzam skwapliwie – a wiecie przecież, że u studentów jest czas, a nie ma pieniędzy?
-W Irkucku studiujecie? A dlaczego? – zaciekawiła się panienka z okienka.
-Dlatego, że tak uwielbiam Rosję. I Ruskich też! – Tę odpowiedź zawsze ma na podorędziu.
-Nu smotritie, kakoj mołodiec!- zachwyca się pan z kolejki.
-I jeszcze rowerem do Mongolii jedzie! – dorzuca ktoś inny.
Kasjerka wychyla się nieco zza okienka, chyba po to, żeby zobaczyć lexusa. Najwidoczniej zna się na rowerach, bo patrzy na mnie z litością i po chwili namysłu rzuca:
-Czterysta rubli!

Po dłuższych poszukiwaniach [rowerowego widelca] znajdujemy trzy. Jeden z nich nawet ma szanse pasować, chociaż nie wygląda na szczególnie wytrzymały. Jest za to ładnego, fioletowoniebieskiego koloru, co od razu wzbudza mój zachwyt. Gdyby miał jeszcze napis z nazwą jakiegoś luksusowego auta, brałbym w ciemno. Niestety, marki brak, więc dziękuję i ruszam na dalsze poszukiwania, któ©e i tak po paru godzinach prowadzą mnie z powrotem do sympatycznej pani. W całym mieście naliczyłem w sumie pięć widelców, z których tylko ten zdaje się pasować.
Gdy pokazuję go Saszy taksówkarzowi, ten mówi tylko:
-To przecież jakieś gówno jest.

-Tego się nie da zrobić! Nawet jeśli wytoczę ci taką rurkę, to będzie cienka jak papieros… Nie da się! – narzeka fachowiec. Najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że i tak jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni. Gdy wyklarowaliśmy mu to z Saszą, rzuca w kąt własną robotę i odpalając sigarieta za sigarietem, zaczyna biedzić się z jakąś rurką, próbując wykonać dokładną kopię mojej pękniętej. Wreszcie roześmiał się diabolicznie i wręczył mi skończone dzieło.

-Pamiętaj, że zarabianie na życie nie ma nic wspólnego z życiem – cytuję Henry’ego Millera, znalezionego w książce Dom nad Oniego Mariusza Wilka, którą zabrałem jako drugiego kompana wyprawy.

Tu na Bajkale, nie muszę się martwić, że nie przeczytam całego internetu, nie będę na bieżąco z fejsbukiem, aj esli nie odczytam nowych mejli od razu, to już nigdy mi się nie uda. Bo i tak się nie uda. Na początku jeszcze sprawdzam pocztę w telefonie, odczytując z nostalgią zaległe wiadomości, ale teraz wysiada bateria i jiż nic nie łączy mnie z zewnętrznym światem. Okazuje się, że można bez tego żyć. Mam do dyspozycji bardzo skromy zasób wiedzy, ograniczony do przewodnika, mapy i kompasu. Jest jeszcze GPS, jako ustępstwo nar zecz nowoczesnej cywilizacji. Poruszamy się, jemy, śpimy. Mamy czas na zmarnowanie, dumanie nad sensem życia i nad zupełymi głupotami. Myśli biegną sobodnie, to nas wyprzedzają, to zostają nieco z tyłu, jak psy myśliwego, zainteresowane wszystkim, co dzieje się w tajdze. Nagle cały ten zgiełk, pośpiech i zaaferowanie nieistotnymi sprawami wydają się czystą abstrakcją, czymś tak odległym, że aż nierealnym. Więcej radości znajduję w dobrze zaparzonej herbacie niż w najzabawniejszym filmie z YouTube. Szczytem marzeń jest znalezienie noclegu z pieczką [piecykiem], a nie własne mieszkanie w centrum miasta. Zimowia stoją otworem i nie żądają za nie kredytów na 30 lat.



No Responses Yet to “Po Bajkale. Rowerem przez Syberię – Jakub Rybicki”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: