Rowerem na uczelnię

06Maj15

Dlaczego rower? Czy zimą i w czasie deszczu tez jeździsz rowerem?
Rowerem jeżdżę od małego, gdzieś w przedszkolu mogłem mieć chyba jakiegoś Reksia, na początku podstawówki szpanowałem BMXem, ale na nowo odkryłem rower dopiero w 2010 roku kupując swoją pierwszą kolarzówkę marki Favorit, fani kolarstwa w PRLu znają tę nazwę, to zasłużona czeska firma.
Zacząłem jeździć w dłuższe trasy i od tego momentu mówię o rowerze jako mojej pasji. W 2011 roku zacząłem swoją zimową rowerową przygodę. Z roku na rok kompletowałem umiejętności, ekwipunek i osprzęt, który pomagał jeździć w niesprzyjających warunkach – na szczęście zimy mamy coraz łagodniejsze.
Ostatnio zamieniłem starą kolarzówkę na tradycyjny rower miejski i teraz nie potrzebuję specjalnych ubrań, może oprócz czapki i rękawiczek. W deszczowe dni biorę do torby płaszcz przeciwdeszczowy, który chroni mnie kompletnie.

Przekonałem się, że rower to bardzo wygodny środek transportu. Swoje rowery trzymam w mieszkaniu, więc czas podróży liczę ‚od drzwi do drzwi’ i liczy się niemal wyłącznie czas przejazdu, szukanie miejsca do przypięcia roweru to maksymalnie dwie minuty. Jadę gdzie chcę, którędy chcę, o każdej porze dnia i nocy. Przyzwyczaiłem się do tej wygody. Cieszę się też, że jestem w ruchu, to dla mnie ważne. Rowerem jeżdżę do pracy, do restauracji, na zakupy, nad zalew, na giełdę, na spotkania ze znajomymi. Sąsiedzi czasem dziwią się, że idę gdzieś na piechotę, ale tłumaczę to tym, że do pobliskiego sklepu staram się chodzić piechotą, by nie zaniedbać tej umiejętności.

Czy według Ciebie Miasto Lublin jest przyjazne rowerzystom, infrastruktura?
Od 2011 roku jeżdżę po Lublinie regularnie i nie napotykam problemów. Jestem przyzwyczajony do ruchu miejskiego, mam też prawo jazdy, więc znam swoje prawa i obowiązki na drodze. Ubolewam nad faktem, że niektóre drogi rowerowe wykonane są z kostki brukowej – nawierzchni bardzo nieprzyjaznej nie tylko rowerzystom, ale także przecież wózkom dziecięcym czy inwalidzkim, a także rolkarzom. Na szczęście zgodnie z lubelskimi standardami rowerowymi nowe drogi wykonywane są z asfaltu – najlepszej nawierzchni.
Dla mnie jazda po mieście jest przyjemna, dopóki nie trafię na czerwone światło sygnalizacji. Z ulicami jestem za pan brat, kilka letnich sezonów byłem kurierem rowerowym i brałem udział w wyścigach miejskich na orientację (alleycat).

A jak wygląda sytuacja na kampusie z punktu widzenia rowerzysty? Co i jak należy poprawić?
Nasz kampus dopiero zaczyna być przyjazdy rowerzystom. Dwa lata temu pojawiły się stojaki rowerowe u-kształtne – najbezpieczniejszy typ stojaków rowerowych, które pozwalają na przypięcie roweru za ramę. Mam nadzieję, że tych stojaków będzie przybywać.
Niestety mamy wiele bram i szlabanów, które nie przewidują wjazdu rowerem, dlatego musimy je omijać m.in. po chodniku. Chciałbym, by bramy i szlabany nie pokrywały całej szerokości drogi, a jedynie jej część, tak by rowerzyści i piesi mogli spokojnie przekraczać granice kampusu.
Świetną sprawą okazało się ulokowanie stacji Lubelskiego Roweru Miejskiego zaraz przy Wydziale Elektrotechniki i Informatyki, widać ciągłą rotację rowerów.

Jesteś członkiem drużyny Bike Polo Lublin – kilka słów na czym polega gra? Czy można z Wami pograć, gdzie? czy to kosztuje? Co należy ze sobą zabrać?
W rowerowe polo zacząłem grać w 2011 roku, początkowo byłem sceptycznie nastawiony, nie miałem pojęcia co to za gra, ale jak tylko koledzy dali mi kij do ręki i spróbowałem tego sportu od razu się zakochałem. To połączenie hokeja i polo, tyle że na rowerach. Bike polo to bardzo dynamiczna gra, mecze trwają 10minut – to wystarczający czas by się solidnie zmęczyć, ciągle kręcimy się po boisku, przyśpieszając i hamując.
Drużyny składają się z trzech graczy, nie ma tu przypisanych funkcji i każdy zawodnik podczas meczu będzie zmieniał swoją rolę wielokrotnie w zależności od tego w którym miejscu boiska się znajduje i kto jest w posiadaniu piłki.
Ja czerpię bardzo dużo satysfakcji z gry niezależnie od wyniku, uwielbiam, gdy uda mi się strzelić dokładnie tam gdzie celowałem, gdy uda mi się wyminąć kolegę. A do tego atmosfera turniejów czy to w Polsce, czy za granicą – ciężko to opisać; kiedy spotykają się prawdziwi pasjonaci stanowimy jedną wielką rodzinę, w większości znamy się, gdyż nie jest to duża społeczność. Wyjazd na turniej to przygoda, możliwość poznania nowych osób, nowych miejsc i przeżycia świetnych chwil z lokalsami.
Bike polo to gra o bardzo niskim progu wejścia, by spróbować swoich sił wystarczy jakikolwiek rower, my dajemy kijek i piłkę. Więc jeśli tylko ktoś ma ochotę może przyjść na nasze spotkania i spróbować swoich sił.
Informacje o naszych treningach zamieszczamy na stronie Bike Polo Lublin na portalu Facebook oraz na forum Stowarzyszenia Rowerowy Lublin.

Jak zachęciłbyś do jazdy rowerem? Na co szczególnie należy zwrócić uwagę?
Dla mnie jazda rowerem stała się czymś naturalnym, kiedy Forrest Gump mówił ‚When I was going somewhere, I was running’, ja kiedy gdzieś się wybieram, najczęściej robię to rowerem lub z rowerem. To wygoda, wolność i zdrowie.

pozdrawiam
Szymon Furmaniak



No Responses Yet to “Rowerem na uczelnię”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: