Genialni z kawiarni Szkocka

04List14

Ksiażka „Genialni. Lwowska szkoła matematyczna” autorstwa Mariusza Urbanka ma ukazać się 5 listopada. Już wcześniej słyszałem fantastyczne historie o tym środowisku, więc książkę najpewniej przeczytam.

Zapisywanie wygłaszanych dowodów go nudziło, więc jeden z profesorów polecił, by ktoś chodził za doktorantem i notował jego myśli. Banach tylko akceptował notatki i tak powstała słynna na całym świecie praca „O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych”.

Pewnego dnia został zaczepiony na korytarzu: „Czy mógłby pan wpaść do dziekanatu? Są tam jacyś ludzie, którzy mają problemy matematyczne, a pan na pewno potrafi im wszystko wyjaśnić”. Banach udał się do wskazanego pokoju i chętnie odpowiadał na wszystkie pytania, nieświadom, że zdaje egzamin doktorancki przed komisją z Warszawy.

Stanisław Ulam miał taką awersję do egzaminów, że przez ostatnie dwa lata studiów nie przystąpił do żadnego. W końcu profesorowie zrobili mu jeden, ogólny. Pracę magisterską napisał w jedną noc, doktorską – niecały rok później – w pół nocy. Ale najpierw pił koniak z Banachem, bezskutecznie rozwiązując „problem Hausdorffa”. Po powrocie do domu nie mógł zasnąć i do rana było po problemie. – Rozwiązałem! – pochwalił się Banachowi. – Ja też

[…] Stanisław Ulam, któremu w Los Alamos przyszło budować bomby atomowe zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki. A potem pracować nad jeszcze straszniejszą bombą wodorową, mającą – w co wierzył – zapewnić światu pokój.

Podczas 17-godzinnej debaty (z przerwami na posiłki) powstał zapisany na blacie stolika dowód dotyczący „przestrzeni Banacha” (dzisiaj „przestrzeń” jest we wszystkich encyklopediach). Następnego dnia nikt nie był w stanie go odtworzyć, bo dowód przepadł pod szmatą sprzątaczki.

Po wojnie Stanisław Ulam przełożył Księgę na angielski i rozesłał do największych matematyków na świecie. Wzbudziła sensację i nadal stanowi przedmiot analiz.

Banach w czasie studiów zarabiał korepetycjami i statystował w operze – tańczył mazura w „Halce”, nosił byka w „Carmen” i ciągle nie dojadał. Gdy został asystentem, zamieszkał u swojego profesora i pilnował mu dziecka. Jako profesor wspomagał budżet pisaniem podręczników akademickich i gimnazjalnych. Płacono znacznie lepiej niż za największe matematyczne odkrycia. A i tak tonął w długach.

W latach 30. do Lwowa przyjeżdżał prof. John von Neumann, później współtwórca pierwszego komputera, i proponował Banachowi pracę w USA w zespole Norberta Wienera nazywanego ojcem cybernetyki. Kilkanaście lat wcześniej Wiener ścigał się z Banachem i teoria, która przeszła do historii jako „przestrzeń Banacha”, początkowo nazywana była „przestrzenią Banacha-Wienera”. Ostatni raz Wiener przysłał von Neumanna do Lwowa w lipcu 1937 r.

– Ile daje prof. Wiener? – zapytał Banach.

– Przewidzieliśmy to pytanie – odpowiedział zadowolony Neumann, wyciągając podpisany przez Wienera czek. W rubryce „kwota” widniała jedynka. – Prof. Wiener prosił, żeby dopisać tyle zer, ile pan uzna za stosowne – powiedział.

– To za mała suma, aby opuścić Polskę.

Źródło: Genialni z kawiarni Szkocka, Beata Maciejewska, Gazeta Wyborcza, 31.10-2.11.2014r., s. 12-13.

Reklamy


No Responses Yet to “Genialni z kawiarni Szkocka”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: