Chciałbym porwać państwa dzieci

04Wrz14

Z Jarosłąwem Szulskim rozmawia Tomasz Kwaśniewski…

A co do korzyści, to trudno rzecz jasna je zmierzyć. Bo coś, co się buduje, a co się później nazywa zaufaniem, przyjaźnią, troską o siebie, to jest po prostu proces, który być może wtedy się zaczął.

Nie wyobrażasz sobie, jak łatwo jest załatwić coś „na dzieci”. Kiedyś na przykład zabrałem uczniów do PGR-u, a potem na basen, który się mieści na ostatnim piętrze jednego z najbardziej ekskluzywnych warszawskich hoteli. Chodziło mi o pokazanie nierówności, a nie tylko mówienie o nich.

Sam bym tam pewnie nigdy nie poszedł, bo za drogo, a tak – wpuścili nas wszystkich za darmo.

– Żeby oni potrafili budować grupę i o nią dbać. Bo przyjaźnie to najlepsza polisa ubezpieczeniowa w dorosłym życiu.

Moi uczniowie najbardziej doceniali to, że klasa dawała im poczucie bezpieczeństwa. Bo dzięki temu nie musieli codziennie walczyć o przetrwanie, o pozycję w grupie, tylko mogli się spokojnie rozwijać. Pamiętam parę symbolicznych momentów. Na przykład, kiedy pojechaliśmy całym rocznikiem na białą szkołę i gdzie takim często traumatycznym przeżyciem dla uczniów jest pytanie: z kim będę w pokoju? I kiedy obok nas inna klasa negocjowała przez pięć godzin – do tego stopnia, że ktoś chciał płacić koledze, żeby nie był z nimi w pokoju – to nasz samorząd już wcześniej o wszystko zadbał. Po prostu zaproponował pewien podział, a potem z każdym to skonsultował i wszystko było w porządku.

– Myślę, że trzeba się pogodzić z tym, że nauczyciel nie jest dziś już jedynym źródłem wiedzy. A w związku z tym zmienia się też jego rola – z mędrca na scenie na przewodnika w terenie.

Czego uczniowie nie uczą się w polskiej szkole?

– Zaufania, bo jego po prostu w szkole nie ma. Rozmowy. Odwagi w podejmowaniu decyzji. Eksperymentowania. Synergii otrzymywanej z pracy grupowej.

W tym roku eksperymentowałem też w ten sposób, że zacząłem robić klasówki w parach.

Daję uczniom mniej zadań, ale za to trudniejsze. Jakieś problemy do rozwikłania. I tak klasówka staje się kolejnym elementem procesu uczenia się. Bo oni ze sobą rozmawiają, myślą, kombinują, zadają pytania, których mnie by nie zadali, bo albo by im nie przyszły do głowy, albo by się wstydzili.
[…]
– Jak się nie nauczę dla nauczyciela, to nic, ale jak zawiodę kolegę czy koleżankę i on się na mnie wkurzy, to jednak co innego. Moc grupy rówieśniczej jest silniejsza, niż nam się wydaje.

Bo kiedy nauczyciel jest kimś dla siebie, to wtedy dopiero może być kimś dla swoich uczniów.

– Uczennica mi opowiadała, że przychodzi do swojej wychowawczyni i mówi, że została potraktowana niesprawiedliwie przez nauczycielkę. „A przecież rozmawiamy w klasie o pewnych zasadach: uczciwości, szacunku, sprawiedliwości”.

„No tak” – mówi pani wychowawczyni. „W zasadzie masz rację, ale będzie lepiej, jak pójdziesz do tej nauczycielki i przyznasz jej rację”.

„No tak – myśli uczennica – pewnie będzie lepiej, bo będzie spokój, ale gdzie są te wartości?”.

Czyli dorośli mówią jak żyć, a potem dupa.

Pamiętam, jak uczniowie wzięli taką panią po lekcji do kawiarni na herbatę i jej powiedzieli – w parę osób to zrobili, żeby nie było konfrontacji przy całej klasie: „Pani się tak denerwuje na nas, że my nie słuchamy, a my nawet byśmy chcieli, tylko te lekcje są strasznie nudne. I my chcemy coś z tą sytuacją zrobić. Jakoś panią wspomóc”.

Pani była w szoku.

Jak to się skończyło?

– Zaczęli wspólnie coś wymyślać i pani w końcu lepiej się z tym poczuła. Bo tak to miała poczucie ciągłego konfliktu.

Uczniowie naprawdę nie potrzebują nauczycieli czy rodziców, którzy się poświęcają, tylko takich, którzy będą po prostu szczęśliwi.

Źródło: Chciałbym porwać państwa dzieci, Duży Format, Gazeta Wyborcza, 4.09.2014r.,s.4-7.

Reklamy


No Responses Yet to “Chciałbym porwać państwa dzieci”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s