W nocy to się kradnie, a nie naprawia miasto

21Gru13

Standard życia nie jest dla mnie najważniejszy. Uwikłanie w kredyt – to marzenie, które widzę u znajomych – to pułapka. Widzę u nich potrzebę otoczenia się majątkiem, dbania o swój interes, a nie widzę potrzeby angażowania się w dobro wspólne, poprawiania jakości naszego życia. Dla mnie ważniejsza jest jakość życia w mieście, na to poświęcam energię.

– Opowiem wam o mieście Groningen. Jest średniej wielkości i podobnie jak wiele miast w Polsce ma kilka centralnych dzielnic, po których można się poruszać samochodem. Tłok, korki, spaliny. Pewnej nocy, w jednej chwili, w czterech dzielnicach zamknięto ruch dla aut. Ludzie wyjeżdżają rano z domów i widzą, że zmieniły się znaki, że trzeba wjechać na obwodnicę, by dojechać do innej dzielnicy. Szok. Ale zakaz przejazdu pomiędzy dzielnicami nie dotyczy rowerów i komunikacji miejskiej. Dojazd samochodem i obwodnicą to 20 minut, rowerem tylko 4 minuty. A wszystko wydarzyło się w latach 80.

Czy tak będzie też w Lublinie po wybudowaniu obwodnicy i dojazdów do niej?

Wtedy w Groningen najbardziej protestowali przedsiębiorcy, którzy uważali – co słyszy się teraz w Polsce – że konsumecji mają prawo dojechać do sklepu pod same drzwi. Po 30 latach, jak pokazują badania, Groningen ma najszczęśliwszych mieszkańców w Holandii. Bo ulice ożywają, gdy jest duży ruch pieszy i rowerowy, a tam, gdzie dwupasmowa jezdnia, miasto umiera, sptraszą pustostany. Samochód w mieście zmienia model życia […] Nie mamy kontaktu z otoczeniem.

Jeśli zauważono, że ryzyko zapadnięcia na nowotwory jest o 60 proc. wyższe przy ruchliwych ulicach, to trzeba poprawiać ulice, a nie rozbudowywać szpitale onkologiczne.

Polskie ulice to nie miejsca zabaw, spotkań, ale pasy transportowe do przemieszczania się. Dobre miasto powinno być projektowane według zasady „8-80” – być przyjaznym dla dzieci i starszych.

Jeśli turyści lubią miasto, to znaczy, że jest rónież dobre dla mieszkańców, bo mieszkaniec powinien być też turystą, podziwaić, cieszyć oczy.

Oficer spisuje moje rzeczy do depozytu: karta bankomatowa, jakieś drobne pieniądze, dokumenty. Mói, że jeszcze karta biblioteczna. Wrzasnął: „A może chusteczki higieniczne też wpisać?”.

Źródło: W nocy to się kradnie, a nie naprawia miasto , Gazeta Wyborcza, 21-22 grudnia 2013r., s. 26.

Reklamy


No Responses Yet to “W nocy to się kradnie, a nie naprawia miasto”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: