Za Opiwardą, za siódmą rzeką… – Igor Newerly

15Gru12

Kilkanaście bądź kilkadziesiąt pierwszych stron sprawiało mi trudność, a później nurt pociągnął.

[…]każda kobieta owinie mnie sobie dokoła palca, jeśli będzie nieszczęśliwa albo zagrożona w sposób ponętny, to znaczy, że ja będę jej pocieszycielem, opiekunem lub wybawcą.

-Jeszcze Polska nie zginęła, póki żyją gospodarze z gestem!

Zostawiwszy kajak, poszliśmy z plecakami do miasta […] A deszcz wciąż chlustał i szumiał, brnęliśmy po ciemku na ślepo, wtem zamajaczyło przed nami nikłe światełko. Zboczyliśmy z chodnika i zapulaki w okienko, ktoś wyjrzał.
-Czy mógłby pan nas przyjąć?
-Jeszcze nie – odwarknął. -Takich mi nie wolno.
[…]
Nazajutrz był piękny dzień, szliśmy rozmawiając, w kierunku przystani […] W pewnej chwili usłyszeliśmy jego śmiech. Stał przed okienkiem w murze cmentarza.
-Tośmy się tutaj wczoraj prosili! – wołał zaśmiewając się. -Do grabarza!

Jednak to bardzo dobra książka. W miarę jak zbliżam się ku jej końcowi mam nadzieję, że stron przybędzie tej opowieści. Książka ta to krótkie rozdziały, pojedyncze przygody i anegdoty z życia autora, bardzo ciekawe. Szczególnie mogą przypaść do gustu kajakarzom, bo autor wiele z tego co opisuje napotkał podczas swoich spływów.
Są tu fragmenty pokazujące jak tworzono instytucję pożytku publicznego zaraz po wojnie, jak autor jeździł na szaber na „Dziki Zachód” Polski. Kilka opowieści z czasów wojny i pobytu w obozach hitlerowskich.

Gorąco polecam.

Reklamy


No Responses Yet to “Za Opiwardą, za siódmą rzeką… – Igor Newerly”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: