Potrzeba stolikowa

17Gru11

Okazuje się, że stolik, za którym siedzi bibliotekarka, to miejsce, które[…] ma rangę jak, nie przymierzając, trybuna w Sejmie skrzyżowana z konfesjonałem. Po pierwsze można tam wygłosić słowa zmieniające rzeczywistość – jak te, które doprowadziły do powołania klubu. Po wtóre, zwierzyć się z tego, co głęboko w środku – niech będzie to radość, smutek, zdziwienie, przemyślenia banalne, ale też takie, nad któymi warto się pochylić.

Każda książka – opowiada bibliotekarka – jest zaczątkiem dyskusji i w zasadzie tylko pretekstem; rozmowy uciekają w dygresje. Zasada brzmi: żadnych rozmów o doraźnej polityce, o codziennych bolączkach, jakichś podwyżkach, koalicjach, posłach, ministrach, krzyżu na Krakowskim Przedmieściu czy katastrofie smoleńskiej. O czym więc rozmawiają, gdy treść lektury wiedzie ich w obce, nieznane zakątki?
-O życiu, proszę pana. O życiu mamy sobie wiele do powiedzenia.

-Przychodzę do klubu, by spotkać miłych ludzi.
-Czytam, bo nie wystarcza mi telewizyjna nuda.
-Mówię sąsiadom: „Nie wiesz, poczytaj, na Matyldowie tego ci nie powiedzą”.
-W domu wiedzą, że mam coś swojego. Myślę, że wielu zazdrości mi takiej pasji. To moja własna walka o niepodległość.

Źródło: Wysokie Obcasy, 17 grudnia 2011r.

A klubów czytelniczych przybywa :-)

Reklamy


No Responses Yet to “Potrzeba stolikowa”

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: