[…] Lublin wyludnia się szybciej niż zakładają prognozy a oficjalne dane są zawyżone. Równolegle miejscy planiści w Studium uchwalonym w 2019 roku założyli, że w ciągu 30 lat Lublin powiększy się do 380 tys. mieszkańców. Jak widać jesteśmy coraz dalej od tego życzenia.

Prezydent Lublina przez 3 kadencje zapewnił mieszkańcom podlubelskich miejscowości szybki i komfortowy dojazd do Lublina. Bez problemu można więc spać pod Lublinem a pracować w Lublinie. Jednocześnie w Lublinie koszty życia są wyższe, a jakość życia – niższa. Chodzi m.in. o ilość zieleni czy gęstość zabudowy itp. Rachunek dla wielu jest więc prosty: zamiast chowu klatkowego lubelskiej deweloperki wybierają domek z ogrodem pod miastem.

Źródło: https://jawnylublin.pl/wladze-lublina-swoje-demografia-swoje/


Tak, brałem social. Najpierw rentę rodzinną z ZUS-u po zmarłej mamie. Chodziłem przez kilka lat regularnie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie z prośbą o zapłacenie rachunków i jedzenie. Mój ojciec dostawał na mnie socjal jako samotnie wychowujący rodzic. Na studiach korzystałem ze stypendium socjalnego.

Kim bym był i gdzie byłbym bez tej pomocy państwa? Mam chyba za słabą wyobraźnię. A może spróbuję, bo będzie to niezłe ćwiczenie z wdzięczności za to kim jestem i gdzie jestem.

Zainspirowany postem Tomasza Markiewki na Facebooku.


Po ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce Niemeński cieszył się z wygranej Andrzeja Dudy. „Z punktu widzenia interesów Rosji zwycięstwo Andrzeja Dudy można uznać za opcję preferowaną” – pisał w swojej analizie opublikowanej przez RISI w lipcu 2020 r. Jego zdaniem efektem wygranej Rafała Trzaskowskiego byłaby szybka „poprawa pozycji Polski w UE”, co „wzmocniłoby głos Warszawy w Europie, co już stałoby się negatywnym czynnikiem dla stosunków rosyjsko-europejskich”.

Inni analitycy RISI – m.in. prof. Oksana Pietrowska, jedna z ekspertek do spraw Polski – wskazywali w rosyjskich mediach, że wygrana Trzaskowskiego doprowadziłaby do spowolnienia prac nad ustawami mającymi na celu ukształtowanie konserwatywnej agendy katolickiej. „Obecnie takiej perspektywy nie ma” – podkreśliła.

Źródło: https://wyborcza.pl/7,75398,28351668,sluzba-putina-do-zadan-specjalnych-zatruwa-polske-tak-dziala.html#S.embed_link-K.C-B.1-L.2.zw


Książka z gatunku WOW!

W formule rozmowy czytałem bardzo lekko.

Czy wielkość penisa ma znaczenie, gdy w waginie najbardziej wrażliwe są pierwsze 3 centymetry?
Dlaczego mężczyźni chcą spać po seksie?

Książka obalająca wiele mitów i walcząca ze wstydem jaki niektórzy odczuwają, gdy boją się poprosić o pomoc lub zwyczajnie dowiedzieć się czegoś o sobie.

Jest też o przemijaniu i jego konsekwencjach. Czas i nasz wiek mają wpływ na nasz całokształt psychiczny i fizyczny, seksualność nie jest wyjątkiem, też podlega zmianom.

Wiele mowy jest o uzależnieniu od seksu także o pornografii, która przedstawia obraz nieprawdziwy i niemożliwy do odtworzenia z prawdziwą osobą. Jeśli przyzwyczaimy się do szczytowania na podstawie nieprawdy, to w realu będzie problem.

Autorzy cały czas podkreślają jak ważna jest wzajemna komunikacji, na bieżąco, żeby tematy się nie kumulowały. Bo z kim jeśli nie z partnerką/partnerem mamy rozmawiać o wszystkim. Każdy nieprzegadany problem wróci czy to w seksie, czy w innej sferze codzienności.

Książka między innymi o tym, że seks dzieje się przede wszystkim w mózgu i to dużo więcej niż fizyczna penetracja. Uczucia, emocje, samopoczucie i całokształt nas osób, które świadomie i za wzajemną zgodą chcemy zbliżeń :)

Mowa jest takżę o tym, żeby w związku nie spoczywać na laurach. Dorosła relacja nie jest bezwarunkowa. Weszliśmy w nią z jakimś poziomem atrakcyjności, warto cały czas dbać o siebie i się rozwijać.

Gorrrąco polecam!

Bo on to właśnie widział w filmie porno! I na tym buduje fałszywe przekonanie, że mężczyźni mają tak w rzeczywistości. Ma poczucie, że jedno czy dwa niepowodzenia to plama na honorze, której już nigdy nie zmaże.

Kobiety też tak mają?

Tak samo! Tylko one mają problemy z zaburzeniami lubrykacji, z suchością pochwy. Ta postawa jest powszechna. Niezależnie od płci. Wynika to z tego, że rzadko mówi się o problemach w seksie. Zwłaszcza szczerze.

Większość mężczyzn myśli, że w tylnych ściankach pochwy jest największe skupisko tkanek czuciowych, a tak naprawdę największe jest na zewnętrznych częściach genitaliów, czyli w łechtaczce, wargach sromowych i samym wejściu do pochwy. Facet ze zwinnym językiem będzie robił furorę wśród kobiet.

Kiedy im mówię, że naprawdę długi złonek sprawi kobiecie mniej więcej tyle przyjemności, co im kopanie po jądrach, to za pierwszym razem nie dociera. „Jak to? To znaczy, że by ją bolało?”. No tak! Klienci, którzy mają penisa o długości dwudziestu-dwudziestu dwóch centymetrów, często opowiadają w gabinecie o negatywnych doświadczeniach w czasie seksu, kobiety skarżą się na ból.

Dlatego po orgazmie wydzielana jest oksytocyna. Ten hormon powoduje senność po to, żeby w tym czasie glikogen, naturalne paliwo dla mięśni, mógł je odbudować po stosunku, wzmocnić. To prezent Matki Natury dla mężćzyzny, żeby ochronić jego zdolność do prokreacji. Czas refrakcji to czas regeneracji w celu nabrania sił, przegrupowania wojska przed kolejną bitwą.
Poza tym, im bardziej mężczyzna jest zadowolony ze swojego podboju, tym więcej w mózgu wytwarza się dopaminy, a ona też powoduje senność.

Ale mężczyźni wciąż myślą, że mają dwadzieścia pięć lat [szczyt seksualności mężczyzn], kiedy niewiele potrzeba do wzwodu.
No właśnie! I jak przychodzi do mnie na przykład czterdziestoletni klietn i mówi, że jeszcze rok temu miał wzwód, a teraz nie ma, to mówię mu: „Zgadza się, ale nigdy wcześniej nie miał pan czterdziestu lat”.

Warto, żeby kobiety pamiętały, że mężczyzna zasypia po naprawdę dobrym seksie.

Pomocą może służyć gra planszowa „Pytaki”. Jest tam dziewięćdziesiąt sześć kart z pytaniami, dotyczącymi bardzo ważnych spraw życia codziennego. Do tego sześć kart uczuć. Bardzo ją wszystkim polecam. I właśnie edukację seksualną trzeba zacząć, gdy dziecko ma kilka lat i zgłasza się do rodziców z pytaniami o swoje ciało, o powstawanie dzieci, o bycie chłopcem, dziewczynką. Polecam też bloga niewierzewbociana.pl, na którym czytelnik znajdzie ciekawe artykuły i pomoce w edukowaniu pociech.

Mężczyzna często potrzebuje podniecenia, żeby myśleć o seksie. […] A kobieta może się podniecić, kiedy ktoś o nią zabiega. Dlatego żeby kobieta odczuła podniecenie, trzeba zazwyczaj popracować. Michael Bade, autor Męskiej seksualności, napisał: „Seks rodzi się w głowie i przechodzi w dół, a nie odwrotnie. Najważniejszym organem seksualnym kobiety jest mózg. Mężczyzny notabene też.

Co ciekawe, nierzadko ci, którzy domagają się w związku miłości bezwarunkowej od partnera, mieli spory deficyt miłości bezwarunkowej od rodzica. To żelazna zasada psychoterapii.

Nie ma ideałów?
Blisko nam do refleksji, że to partner zawodzi, a daleko do prawdy, żę to nasza narracja na temat partnera się urealnia.

Warto sobie to zapamiętać. W seksuologii mamy taką zasadę:”Twoje oczekiwania nie są moimi obietnicami”.

Trzeba jasno powiedzieć, że nie ma nic złego w rozstaniu. To naturalna kolej rzeczy, wszystko się kiedyś kończy.Ważne, żeby podejść do tego dojrzale, nie uważać rozstania za porażkę. Coś przez dłuższy czas nam nie gra, dawaliśmy „żółte kartki”, nie działały – szkoda dłużej się męczyć. Owszem, będziemy cierpieć, ale proces żałoby również jest czymś naturalnym, nie da się od niego uciec. Ale oboje jesteśmy atrakcyjni, inteligentni, każde z nas znajdzie sobie kogoś. Wraz z końcem związku świat przecież się nie kończy. Mało tego, mamy szanse na lepsze dopasowanie się z kimś innym.

Pamiętajmy o zasadzie OSIEM OSIEM OSIEM – osiem godzin snu, osiem godzin pracy, osiem godzin odpoczynku.
Nie przypominam sobie, żebym w ciągu tych jedenastu lat mojej praktyki zawodowej spotkał mężczyznę, który by powiedział: „Wie pan, dużo pracuję, nie wysypiam się, jem byle jak. To pewnie stąd te zaburzenia erekcji”.

Prawo do epizodycznych zaburzeń erekcji jest jednym z praw seksualnych. Warto o tym pamiętać. Kiedy więc dochodzi do takiej sytuacji, trzeba sobie i partnerce, partnerowi powiedzieć: „To się zdarza. Wszyscy mężczyźni mają sporadyczne problemy ze wzwodem. To jest naturalne”.

Jeśli spałeś w nocy mało godzin, nie będziesz miał rano wzwodu. Kiedy poznajesz bardzo atrakcyjną partnerkę, na której bardzo ci zależy, również może wystąpić problem z erekcją.

Mężczyzna, który przyzwyczaił się do ściskania penisa jak sztangę na siłowni, nigdy nie będzie czuł takiego ucisku w pochwie, przez co może tracić erekcję w trakcie penetracji. Jego partnerka raczej nie będzie miała stalowych mięśni okrężnych pochwy, więc wzwód będzie zanikał.

Są osoby, które się masturbowały i mają zdrową osobowość, i takie, które mają osobowość niedojrzałą.Są też osoby, które się nie masturbowały i mają zdrową osobowość, i takie, które mają niedojrzałą osobowość.

Jeśli chodzi o osoby będące w związkach, zaburzenia wzwodu bardzo często idą też w parze ze zmianami fizycznymi partnerki czy partnera. Nie oszukujmy się. Kiedy kogoś poznajemy i jesteśmy młodzi, wyglądamy zazwyczaj dużo atrakcyjniej, niż po dziesięciu latach. Tu nie tyle wiek robi swoje, ile pewna, powiedziałbym, rezygnacja czy zaniechanie: skoro już z kimś jestem, nie muszę starać się o wygląd. Co oczywiście jest błędem, bo taka postawa to najlepsza pożywka dla zaniku pożądania.

Obecnie wielu moich klientów mówi, że pornografia ich rozbestwiła. Wdrożyła im takie aktywności i upodobania seksualne, na które dotychczas nie było u nich zgody. Niektórzy z nich zaczęli nawet oglądać zoofilię albo pornografię dziecięcą. To jest naprawdę niebezpieczna rozrywka. Około trzech czwartych pedofili to są pedofile tzw. nieekskluzywni, którzy najpierw przez przypadek znaleźli się na stronach z pornografią dziecięcą, szukając tzw. „złota”, czyli czegoś nowego, dziwnego, czego jest mało w internecie; czegoś, czego jeszcze nie widzieli.

Pornografia zmienia architekturę mózgu. Dlatego jest to tak niebezpieczne. Im wcześniej zaczniemy ją oglądać, tym większe trudności będziemy mieli, żeby sparować ją z seksem z realnym partnerem. Dobra informacja jest taka, że psychoterapia także zmienia architekturę mózgu.

Dlatego też – powtarzam – nie należy masturbować się w okolicznościach, które on [mózg] sobie zakoduje, a nam będzie sprawiało trudność powielenie ich w realnym seksie. Nie mam tu na myśli wyłącznie sposobu masturbacji, o tym już rozmawialiśmy. Ale chodzi też o to, żeby nie regulować seksem złych nastrojów, bo po jakimś czasie negatywne odczucia staną się jedynymi czynnikami wywołującymi podniecenie.

[…] nie warto stawiać swojego seksu na jedną kartę. Trzeba dbać o szerokąpaletę możliwych doświadczeń.

Może trzeba po prostu mniej myśleć.
John Kabat-Zinn, jeden z guru uważności, czyli mindfullness, mówi: „Myjąc naczynia, myj naczynia”. Uprawiając seks, uprawiaj seks, kochaj się, a nie myśl, co masz do zrobiania za półgodziny albo co ktoś ci daje do zrozumienia. „Spojrzała na sufit. Co chciałą przez to powiedzieć?”.


Książka między innymi o tym, że inteligencja i wiedza fachowa to nie wszystko. Ważne też są umiejętności interpersonalne, które sprawiają, że współpraca daje sumę naszych starań :)

Klasyczną pomyłką jest założenie, że jeśli ktoś posiada wiedzę specjalistyczną, to tym samym posiada też umiejętności przewodzenia innym.

Lyle Spencer ocenia rzeczywisty koszt utraty pracownika na sumę równą jego całorocznej płacy. Te ukryte koszty wynikają nie z szukania i szkolenia nowych ludzi, ale przede wszystkim z niezadowolenia klientów i niższej wydajności wszystkich osób, które pracują z nowo zatrudnionymi.

Studenci nie poinformowani o tym, jak wypadli, odebrali to jako taki sam cios jak ich koledzy, których zganiono, a ich wiara w siebie zmniejszyła się w takim samym stopniu. Sprawozdanie z tych badań kończy się ostrzeżeniem: „Kiedy organizacja pozbawia pracowników konkretnych informacji dotyczących ich pracy, może w ten sposób niechcący wpłynąć negatywnie na ich wyniki”.

Dlatego tak ważne jest informowanie także o dobrym zachowaniu – w pracy i poza nią.

Dobre uczucia rozprzestrzeniały się łatwiej niż złe, a skutki tego były niezwykle korzystne – lepsza współpraca, większa bezstronność i ogólna sprawność grupy przy podejmowaniu decyzji. Poprawa ta nie dotyczyła tylko panującej na zebraniach atmosfery; obiektywne pomiary wykazały, że grupa była wówczas bardziej wydajna, w naszym wypadku – rozdzielała premie i sprawiedliwiej i z większym pożytkiem dla firmy.

Dlatego tak ważne jest, by dbać o dobre samopoczucie osób w zespole.

Najpowszechniejszą przyczyną niepowodzenia była władcza postawa odpowiedzialnych za ich realizację przedstawicieli kierownictwa, którzy, zamiast zabiegać o szerokie poparcie, starali się je narzucać załodze. Przy takim podejściu próby zrealizowania planów kończyły się w 58 procentach niepowodzeniem. Kiedy jednak osoby, które miały inkryminowane plany wprowadzić w życie, naradzały się najpierw z kolegami i starały się dokładnie przemyśleć długofalowe priorytety, to strategie te zostały przyjęte w 96 procentach. Paul McNutt, profesor zarządzania z Uniwersytetu Stanowego Ohio prowadzący te badania, mówi: „Jeśli wciągniesz innych w to, co robisz przynajmniej na pewnych etapach tego procesu to staną się twoimi misjonarzami”.

Podczas gdy przeciętnych przywódców raczej nie widuje się z podwładnymi, to najlepsi często chodzą po zakładzie i rozmawiają z podwładnymi, wypytując o rodziny i inne osobiste sprawy. Dają również do zrozumienia, że chcą być o wszystkim informowani i stwarzają klimat szczerości, w którym łatwiej jest się porozumiewać. Ten dwustronny kanał komunikacji zachęca podwładnych do przekazywania przełożonym wszelkich informacji.

Zdając sobie sprawę z tego, że jedność i zwartość wynika z więzi osobistych, najlepsi dowódcy organizowali wspólne imprezy towarzyskie, takie jak mecze softballu i uroczystości wręczania odznaczeń, w których aktywnie uczestniczyli. Na wspólnych spotkaniach, którym towarzyszą żarty, i anegdoty, i panuje miła atmosfera, rodzi się poczucie tożsamości grupowej, wyrażające się dążeniem do jak najlepszego wykonywania zadań w pracy. Natomiast mierni oficerowie bardziej troszczą się o to, czy sprzęt jest prawny niż o to, by być ze swoimi ludźmi.

„Są dwa sposoby na to, żeby stąd wylecieć. Pierwszy – nie wykonywać swojej normy. Drugi – kłamać. Ale najszybszym sposobem jest kłamanie o swoich normach”.
-Jeśli zachowałeś dla siebie jakieś informacje, zwłaszcza o katastrofalnym stanie interesów, był bez litości – powiedział mi były współpracownik Callowaya. -Ale jeśli przekazałeś je natychmiast, był bardzo wdzięczny. Wynikiem tego była atmosfera, w której ludzie mówili o problemach bardzo szczerze i otwarcie.

Otóż wszystkie oddziały traktowane są jako części składowe jednego zespołu, a płace wszystkich pracowników zależą od ogólnego wyniku. Około setki partnerów dzieli równomiernie zysk między siebie. Każdy otrzymuje tyle samo, bez względu na to, czy jego wkład w dochody był w danym roku większy czy mniejszy niż pozostałych. Cała firma działa jako jeden ośrodek zysków.

„Wiemy, że będziemy pracować razem przez wiele lat i dlatego przygotowani jesteśmy na dokładanie wszelkich starań, by łączyły nas przyjazne stosunki”.
Umacnianiu wzajemnych więzi służą organizowane dwa razy w roku spotkania wszystkich partnerów i konsultantów, na których przedstawia się reszcie osoby świeżo zatrudnione. Każde z tych spotkań zaczyna się od pokazania przeźroczy dokumentujących życie świeżo upieczonego konsultanta od dzieciństwa aż do momentu zatrudnienia w firmie. „To umożliwia nam wszystkim pokazanie ich”.

[…] „Najlepsi nie odchodzą od nas – mówi Zehnder. -Zostają, ponieważ podoba im się panująca tu atmosfera. Jest tu jak w rodzinie. Rozumiemy trudności i kłopoty życiowe naszych partnerów – kryzysy w ich rodzinach, choroby, niepokój o dzieci.

Może też przy aplikowaniu o pracę na wykształcenie warto poświęcić tylko fragment, a skupić się na tym jak zachowujemy się w pracy. Jaką osobą jesteśmy w pracy.
W CV lub/i liście motywacyjnym pisać o tym jak współpracujemy z innymi, jak układa się współpraca, czy mamy doświadczenie pracy w zespołach?

Autor niestety w pozytywnym świetle ukazuje sytuację, że zwierzchnik dzwoni po nocy do pracowników wzywając do pracy. Jest tutaj trochę tego niewolniczego podejścia do pracy.

Fuzja firmy i związane z nią zwolnienia jako pozytywna szansa? Dla części pewnie tak. Ale też współcześnie wiele osób boi się stracić pracę, ok są niepewne siebie i może mogłyby nad sobą popracować. Ale mają prawo się bać, więc „och, ach, to dla nas cudowna szansa” mnie nie przekonuje.

Komunikat „będą zwolnienia, ale nie wiem jakie” jest jeszcze gorszy, bo tutaj zadowolone będą tylko osoby o najwyższej pewności siebie.

Autor chyba przedstawia tutaj podprogowo kult pracy. Jest to książka o zarządzaniu w firmie, na tym się skupia, ale chyba priorytetyzuje sytuację pracy ponad inne nasze role i sfery życia.

Ja staram się być wrażliwy na wyzysk i sprawiedliwość społeczną. Czytając tę książkę co jakiś czas zapalała mi się czerwona lampka.

Goleman wydaje mi się też, że w książce próbuje przemycić “pracę dla idei + za miskę ryżu”. Spoko jest mobilizować ludzi do pracy, byleby to nie było cyniczne granie na emocjach, żeby pobudzić ludzi i korzystać z tego pobudzenia, żeby mniej wynagradzać (finansowo, dodatkowym czasem wolnym).

Jednym z przykładów podanych przez autora, była sytuacja zmiany. Gdy pracownik miał problem ze swoim zachowaniem i notował, gdy zauważał, że się zachowuje nie tak jakby chciał. Po pewnym czasie przy szczególnie trudnej sprawie znów ujawniło się jego złe zachowanie. Pracownik wtedy spojrzał w swoje notatki i pocieszył się, że skutecznie pracował nad zmianą i negatywne reakcje zdarzały mu się coraz rzadziej, a ta konkretna to cóż, zdarza się.
Także, to że się potykamy, nie oznacza, że idziemy złą drogą :-)




Kategorie

Archiwum