Osoby, które napisały artykuł: Aleksandra Matyjaszczyk, Szymon Furmaniak

W Bibliotece Politechniki Lubelskiej (BPL) z użytkownikami obcokrajowcami mamy do czynienia od początku istnienia uczelni. W czasach PRL-u były to najczęściej osoby z tzw. bloku wschodniego oraz krajów zaprzyjaźnionych. Odkąd Polska należy do Unii Europejskiej, a Politechnika Lubelska przystąpiła do programów wymiany międzynarodowej, wzrasta liczba osób z krajów stowarzyszonych oraz starających się o włączenie w struktury wspólnoty.
Praca z obcokrajowcami, z grona studentów ale i pracowników naukowych, to codzienność w BPL. Co może zabrzmi przewrotnie: aktualnie obcokrajowców najczęściej obsługujemy w języku polskim – gdyż większość przybyszów z zagranicy to osoby z Ukrainy, które studiują na studiach polskojęzycznych.

Od samego początku pracownicy BPL oferują obcokrajowcom ofertę im dedykowaną, ten zbiór usług z biegiem czasu i nabieraniem przez bibliotekarzy doświadczenia, cały czas ewoluuje. Obserwując różny poziom zaawansowania czytelników, ich nawyki oraz potrzeby wynikające z pochodzenia z różnych kultur edukacyjnych, pracownicy dostosowują i zmieniają zarówno formę zajęć jak i ich treść.
Stałym elementem oferty dla obcokrajowców są szkolenia indywidualne dotyczące oferty biblioteki oraz jej zasobów, a także pomoc w codziennym życiu, czyli tłumaczenie Polski i Lublina, by przyjezdni zrozumieli naszą rzeczywistość.

W początkach pracy ze studentami obcokrajowcami oferta szkoleń grupowych miała charakter obowiązkowy. Zajęcia odbywały się w grupach. Studenci zapisywali się według dogodności terminu. W trakcie zajęć omawiana była oferta biblioteki oraz jej zasoby, a następnie bibliotekarz prowadzący oprowadzał grupę po czytelniach dostępnych dla użytkowników.
Niestety, pojęcie obowiązkowości dla obcokrajowców nie miało większego znaczenia, gdyż de facto zajęcia nie były wpisane w siatkę zajęć i nie były niezbędne do zakończenia pobytu w ramach programu Erasmus.
Mając tę sytuację na uwadze, grupowe szkolenia pozostały w ofercie biblioteki, ale jako zajęcia dla chętnych, na które mogą zgłaszać się osoby indywidualne oraz całe grupy, a bibliotekarze w umówionych terminach przeprowadzają zajęcia.

Zatem, codziennością pracy w Oddziale Obsługi Użytkowników jest towarzyszenie procesowi studiowania i zdobywania informacji naukowej przez przybywających na naszą uczelnię. W praktyce odbywa się to jako cykl konsultacji: na temat źródeł wiedzy, pomocy przy zamówieniu materiałów drukowanych czy też skutecznego dostępu do źródeł elektronicznych. Cytując polskie przysłowie: “im dalej w las tym więcej drzew” sprawność w posługiwaniu się źródłami wiedzy, zdobywamy w kolejnych próbach a ich wynik często zależy od trenera – w tym wypadku nas, brokerów informacji.

Przy okazji prezentacji Biblioteki podczas „Welcome day” (spotkania organizowane na początku semestrów dla przyjezdnych obcokrajowców w ramach programu Erasmus+) pracownicy BPL prezentują pokrótce miejsca jakimi dysponuje Biblioteka oraz zbiory – w celu zachęcenia nowych osób do przyjścia do biblioteki i szukania tam pomocy. Pracownicy bardzo podkreślają otwartość i chęć pomocy cudzoziemcom.

Jedną z najpopularniejszych usług w Wypożyczalni jest możliwość korzystania ze skanera i wydruku. Studenci zagraniczni przy początku i końcu swojego pobytu w Polsce potrzebują uzupełniać dokumenty oraz przesyłać je do uczelni macierzystej. Pracownicy pomagają oczywiście w obsłudze skanera, komputera służącego do wydruków oraz kserokopiarki.

Dzięki współpracy z uczelnianą komórką odpowiedzialną za kontakt, wymianę i edukację międzynarodową pracownicy biblioteki mogą uczestniczyć we wspomnianym “Welcome day”, a także organizowanych regularnie tygodniach wymiany pracowników “Erasmus Staff Week”. Pracownicy Biura Kształcenia Międzynarodowego zawsze też angażują bibliotekę przy okazji przyjazdów indywidualnych. Dzięki temu goście mają możliwość dowiedzieć się więcej o bibliotece oraz zwiedzić ją z przewodnikiem z Biblioteki.

Na stałe, pośród usług BPL, wpisany jest “Library Help Desk” czyli specjalnie wyznaczone osoby w konkretnym miejscu, delegowane do pomocy i obsługi obcokrajowców. W tym momencie są to dwie osoby: Aleksandra Matyjaszczyk oraz Szymon Furmaniak.
Pozostałe osoby także obsługują czytelników z zagranicy.
Aby podnieść kompetencje językowe pracowników Biblioteka uczestniczy w jednym z programów na Politechnice Lubelskiej, w ramach którego prowadzone są lekcje języka angielskiego na trzech poziomach zaawansowania.
Ogółem komunikacja z pracownikami BPL możliwa jest w językach: angielskim, francuskim, niemieckim, rosyjskim i włoskim.

Mając na uwadze różne ograniczenia obcokrajowców np. kulturowe w kwestii korzystania z usług bibliotecznych, zdecydowaliśmy się na promowanie “Ask a librarian” jest to oferta stała, przez cały czas pracy biblioteki. W Wypożyczalni, w każdy piątek, między 9:00 a 11:00 obcokrajowcy mają wyłączność na zajmowanie czasu bibliotekarzy w ramach “Library Help Desk”. Ma to na celu jeszcze większe ośmielenie obcokrajowców i przekonanie ich, by chętniej korzystali z usług Biblioteki.

Nową sytuacją obcokrajowców na uczelni i wśród czytelników biblioteki są kierunki anglojęzyczne ze studentami zagranicznymi jako większością zapisanych ten typ studiów. Długotrwała obecność – de facto na stałe – na uczelni będzie owocowała większym zapotrzebowaniem na wiedzę, co jest jednoznaczne z koniecznością korzystania z zasobów biblioteki.

Aby rozwijać kompetencje językowe pracownicy BPL wyjeżdżają na szkolenia w ramach programu Erasmus+: wyjazdy indywidualne oraz w formie Erasmus Staff Week. Ośmioro pracowników skorzystało do tej pory z tej możliwości, a pozostałe stale zachęcane są przez dyrekcję do korzystania z tej możliwości także z pomocą pracowników już doświadczonych.

ANKIETA

W 2017 roku pracownicy BPL, korzystając z sytuacji końca studiów i podpisywania kart obiegowych, zaproponowali obcokrajowcom wypełnienie ankiety. Udział w niej wzięły 83 osoby.

Ponad 60% studentów-obcokrajowców przybywa na jeden semestr studiów. Co także ma znaczenie przy rozważaniu potrzeb osób przybywających na naszą uczelnię i ich ewentualne odwiedziny w bibliotece. Tak krótki czas pobytu objawiać się może niskimi potrzebami w poszukiwaniu wiedzy, a często ważniejsze okazują się walory kulturowo-turystyczne dla osób przybywających i brak potrzeby nowych materiałów ponad to, co studenci otrzymują od nauczycieli (43%) i mają zapewnione przez macierzyste uczelnie (17%).
samowystarczalnosć!

48% osób odwiedza BPL raz w miesiącu, 27% raz w tygodniu, a 6% osób jeszcze częściej. Ważna wydaje się liczba osób, które nigdy nie odwiedziły Biblioteki poza momentem podbicia karty obiegowej – 19%. To do tych ostatnich właśnie kierujemy kolejne nowe formy zachęt i oferty, aby przekonać ich, że warto skorzystać z Biblioteki. W tym celu tworzymy okazje do spotkania i pomocy “Ask a librarian”, także w tym celu wzbogacamy nasz księgozbiór o literaturę popularną w języku angielskim a także oferujemy gry planszowe, które także mogą służyć obcokrajowcom. Na bieżąco pytamy odwiedzających, czy i w jakim stopniu są zadowoleni z korzystania z usług oraz przestrzeni bibliotecznych. W tych rozmowach poznajemy ich oczekiwania oraz sugestie co do możliwych zmian uatrakcyjniających ofertę Biblioteki.
Dla dużej części obcokrajowców wspomniana wcześniej możliwość drukowania i skanowania stanowi najważniejszy cel odwiedzin (47%), ale niewiele mniej przychodzi tu by po prostu się uczyć (45%). Także można powiedzieć, iż Biblioteka właściwie odpowiada potrzebom dla prawie połowy użytkowników z innych kultur edukacyjnych.

Największą bolączką nad jaką trzeba pracować to odwiedzanie strony internetowej Biblioteki, bowiem aż 73% w ogóle na nią nie zagląda mimo, że istnieje jej wersja angielskojęzyczna. Kolejne badania powinny zatem pójść w stronę pytania czytelników: dlaczego nie korzystają oraz co chcieliby na nich znaleźć.
To niekorzystanie ze strony internetowej biblioteki może się wiązać z faktem, że 43% odwiedzających deklaruje, że otrzymuje materiały do nauki od wykładowców, 17% korzysta z materiałów ze swojego rodzimego uniwersytetu. Przy tym tylko 20% osób korzysta ze źródeł BPL. I znów potrzeba więcej informacji: co powinno znaleźć się w naszych zasobach, aby czytelnicy chętniej korzystali z oferty Biblioteki.

Co sygnalizują czytelnicy jako potrzebę zmiany w BPL? Na pierwszym miejscu jest to chęć czytania literatury anglojęzycznej (40%). Z rozmów z czytelnikami wiemy, że chodzi tu o literaturę światową, ale także polską. Obcokrajowcy chcieliby poznać naszą kulturę i literaturę korzystając z obecności na miejscu. Dlatego też, w ostatnim czasie w naszych zbiorach pojawił się The Witcher (Wiedźmin) – Andrzeja Sapkowskiego, aktualnie chyba najbardziej popularny na świecie “produkt” kultury (już chyba masowej), dzięki spopularyzowaniu świata i bohatera dzięki grze komputerowej.

Cały czas pracując z użytkownikami, personel BPL zwraca uwagę na to, by obsługa oraz oferta podążały dobrą drogą. Według użytkowników poruszamy się w dobrym kierunku, prawie połowa ankietowanych (45%) uważa, że pracownicy wykazują się profesjonalną postawą. Także nasze przestrzenie trafiają w gusta prawie połowy odwiedzających (43%), to co podkreślają, to duże przestrzenie czytelni (23%).
Także wobec tych informacji cieszy nas, że aż 27% osób, nie widzi potrzeby zmiany czegokolwiek, a nasza biblioteka jest często wymieniana jako ta najlepsza spośród odwiedzanych przez czytelników.

Artykuł opublikowany w EBIBie No 184 (2019): http://open.ebib.pl/ojs/index.php/ebib/issue/view/141?fbclid=IwAR3IuHbJQzO24OPjyONqUN-z_J0NLaRlUZUSvk3fvqsCXLZcfrPwOKiW1Vg

Reklamy

Czy w Lublinie zaczniemy realizować idee zrównoważonego transportu, a może nawet wizji zero? Wiele zależy od tego, kto będzie kierował Wydziałem Zarządzania Ruchem Drogowym i Mobilnością.

Lublin dramatycznie potrzebuje zmiany polityki transportowej, aktualna nie zapewnia bezpieczeństwa i komfortu podróży pieszych oraz rowerowych, a komunikacja zbiorowa stoi w tych samych korkach co niemal puste samochody wypełnione jedynie kierowcami.

Termin: 21 lutego 2019 r.

Więcej informacji: https://bip.lublin.eu/urzad-miasta-lublin/nabor-na-wolne-stanowiska-urzednicze/2019/ogloszenia/nabor-na-stanowisko-dyrektor-wydzialu-zarzadzania-ruchem-drogowym-i-mobilnoscia,24,27430,2.html


In a bid to reduce the likelihood of pedestrian deaths, motor vehicles shouldn’t be allowed to go faster than 40km/h in high pedestrian active areas – preferably 30 km/h, a new UNSW Sydney study has found.

“Pedestrians struck in vehicle crashes are the largest group of traffic fatalities worldwide – and excessive speed is the biggest factor in such crashes,” explains UNSW Professor Jake Olivier

“Even an impact speed of as low as around 30 km/h is equivalent to what you would experience if you fell off the roof of your house.”

The analysis found that risk of a fatality reaches 5% at an estimated impact speed of 28km/h, 10% at 36km/h, 50% at 57km/h, 75% at 67km/h and 90% at 78km/h.

“So, for example, if a pedestrian gets hit by a vehicle at 30km/hr impact speed, the average risk of death is at 6% – but when the impact speed increases by 1km/h, the odds of a pedestrian fatality increases on average by 11%,” says Professor Olivier.

Źródło:
https://newsroom.unsw.edu.au/news/science-tech/car-crash-deaths-speed-limit-busy-pedestrian-areas-too-high?utm_campaign=Making+News+in+Transport&utm_source=hs_email&utm_medium=email&utm_content=69717808&_hsenc=p2ANqtz-_Ooi1z79nWMMKvFvNWxQPuixbnu3Bs43LQg7nvJyKgBTQWppmcexHvANi1M7NmeEOIxceC0dwcKRqP0IALo38IGpERGmiH-oybk-iyFjgnDH9PSCc&_hsmi=69717808&fbclid=IwAR1D5RhQpzLDO8Fmv2DIGwLfUFcI2rBbN-Qn9EOvgc3x99zyuS8Enww-Gjo


Rozpatrując lubelski problem Górek Czechowskich w odniesieniu do ich roli w procesie tzw. przewietrzania miasta, warto także mieć na uwadze niezwykle istotną kwestię, a mianowicie powiązanie poziomu zdrowia mieszkańców Lublina z kwestiami nakładów budżetowych na służbę zdrowia. W rozpatrywanej sprawie nie można wykluczyć zaistnienia stanu, w którym w przypadku nadmiernej zabudowy Górek Czechowskich i tym samym zaburzenia ich podstawowej funkcji, jaką jest zapobieganie nadmiernej kumulacji stężeń substancji szkodliwych w powietrzu, dojdzie do wzrostu liczby zachorowań wśród mieszkańców Lublina, chociażby na choroby górnych dróg oddechowych. Jeżeli ten wzrost będzie znaczący, to w kontekście ekonomicznym dla budżetu krajowego może stanowić znaczący wzrost na nakłady związane na leczenie tego typu schorzeń. W długoterminowej perspektywie nie można zatem wykluczyć stanu, w którym teoretyczne zyski Gminy Lublin wynikające ze zgody na znacznie większą zabudowę opisywanego obszaru będą całkowicie nieadekwatne w stosunku do wzrostu nakładów obciążających budżet krajowy w sektorze służby zdrowia.

Trwające w tym czasie procedury związane ze zmianą Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Lublina były i nadal są nacechowane brakiem ustawowego obowiązku jawności oraz transparentności działań planistycznych, które proceduje się dla tego obszaru z korzyścią dla zainteresowanego bez stosownego i obligatoryjnego wniosku o zmianę SUiKZP, a wbrew wnioskom złożonym przez instytucje i osoby fizyczne.

Źródło: http://lublinianin.pl/gorki-czechowskie/raport-o-dzialaniach-na-znaczna-szkode-dobra-spolecznego-i-jednostki-czyli-rzecz-o-gorkach-czechowskich-w-lublinie/?fbclid=IwAR1Ic43bgb6f1B3B16Jig5ZCvlOx8cF4Pk8cCFqrnADyaVD48q-9T9QX5ew


Świetnie pokazuje to książka Billa Bishopa Big Sort. Pół wieku temu ponad połowa Amerykanów żyła w hrabstwach, w których zwycięstwo wyborcze demokratów bądź republikanów było niepewne. Ludzie spotykali na co dzień sąsiadów, którzy nie podzielali ich poglądów i zapatrywań na świat. Dziś ponad 70 procent Amerykanów żyje w hrabstwach zdominowanych przez jedną partię. Mamy coraz większą skłonność do otaczania się ludźmi o stylu życia, a zatem też światopoglądzie, podobnym do naszego. Taka segregacja utrudnia wytworzenie solidarności z pozostałymi, których nie widzimy i nie chcemy widzieć na co dzień. Wbrew życzeniowemu myśleniu ludzi w rodzaju Jeremy’ego Rifkina i tezom jego niedawnej książki The Empathic Civilization uważam, że mamy do czynienia z kryzysem empatii – właśnie dlatego, że coraz mniej kontaktujemy się z ludźmi innymi od nas.

Doświadczenia dzielimy z podobnymi sobie, nie mamy za to wspólnych doświadczeń z ludźmi z innych światów, do tego stopnia, że przestajemy rozumieć, o czym oni mówią.

Główny spór dotyczył tego, kto efektywniej zaspokoi potrzeby ludzi – kto sprawniej i wydajniej dostarczy im na masową skalę samochodów, telewizorów czy domowych zamrażarek. Ten typ „rynku producenta” doszedł jednak do swych granic i został zastąpiony…

Rynkiem konsumenta?

Tak – i to takiego, który nie kupuje towarów dlatego, że ich do czegoś potrzebuje, lecz dlatego, że kupowanie określa jego tożsamość. Nie potrzebuję po prostu telewizora, ale telewizora, który idealnie pasuje do mojego stylu oglądania telewizji, a zatem mojego stylu życia. Rynek w coraz większym stopniu orientował się na nisze – nieduże grupy specyficznych klientów zgłaszających bardzo konkretne oczekiwania. Mamy dziś zatem konsumentów, których przez kilkadziesiąt lat socjalizowano do zaspokajania ich indywidualnych potrzeb. Dziś, w epoce internetu, podejście to osiągnęło ekstremum – klient musi być traktowany indywidualnie. A to przeczy logice działania państwa.

Dlaczego?

Ponieważ państwo – przynajmniej w założeniu – ma traktować wszystkich równo.

Źródło: http://krytykapolityczna.pl/swiat/ue/krastev-walka-o-przejrzystosc-zabija-demokracje/?fbclid=IwAR2RWynop7E5rk7RsR6H0ZJt9qVs7PDXLUm_vcpTy8UZ6WhcO4NKa_VbEHw




Kategorie