Myśląc o artykule o minimalistach posiadania jakoś dochodzę do wniosku, że to nie dla mnie jednak.
Mam mieszkanie, to już mnie dyskwalifikuje we wszelkich konwencjach ‘nie więcej niż X rzeczy’. Samych kwiatków mam 52, jestem ich więźniem, co tydzień muszę podlewać. W artykule nie było mowy o posiadaniu lokum. A ja bardzo lubię te swoje korzenie, jakoś nieswojo bym się bez nich czuł, taki lotny, płynny. Nie podoba mi się ten trend ‘przeciętny pracownik zmienia pracodawcę co 2-3 lata’ i miejsce zamieszkania kilka razy w roku. Bo gdzie mnie będzie tak dobrze jak tu, gdzie mam wszystko czego potrzebuję?
Rozpasanie w moim domu przybiera postać pościeli dla gości, która podczas ich niebytności jest moją tylko własnością. Książek nie liczyłem, pewnie jest ich więcej niż kwiatków; kilkadziesiąt, może kilkaset. Tak w większości nie czytałem ich, ale one – tak jak kwiatki – też są dobre z natury, to dlaczego się ich pozbywać. I co w ich miejsce postawić? Pustkę? Żeby echo się niosło? Niech stoją lepiej, cieszą oko, aurą swą cieszą.
Może to artykuł kierowany do młodych, którzy wchodzą w dorosłość, zaczynają przygodę z własnymi rzeczami.
“[...]łatwiej zapanować nad przestrzenią i życiem, gdy wyeliminuje się to, co nie jest potrzebne.” – jak to się ma do moich szafek i pawlaczy, gdzie jak mówię ‘powstaje życie’ bo jest tam tyle różnorakich rzeczy, że nie zdziwiłbym się, gdyby razem weszły w jakąś reakcję i pewnego dnia wyszły machając końcówkami.
“Jedno jest charakterystyczne – wszyscy z sentymentem wspominają czasy studiów lub stażu w firmie, kiedy człowiek miał do dyspozycji parę groszy i był szczęśliwy. Dziś ci sami ludzie mają na kontach okrągłe sumy, ale nie mają tego poczucia szczęścia.”
“- Dobra materialne mają dać nam większe poczucie bezpieczeństwa. Ale paradoks polega na tym, że im więcej ludzie posiadają, tym mniej bezpiecznie się czują i tym bardziej chcą się zabezpieczać przed innymi.”
“Jedno jest charakterystyczne – wszyscy z sentymentem wspominają czasy studiów lub stażu w firmie, kiedy człowiek miał do dyspozycji parę groszy i był szczęśliwy. Dziś ci sami ludzie mają na kontach okrągłe sumy, ale nie mają tego poczucia szczęścia.”
“Dla Arka to było olśnienie: – Wcześniej byłem zalany szumem informacyjnym. Dziś świadomie się od tego odcinam.” to i ja w sumie uskuteczniam, czytam regionalne informacje, z ogólnoświatowych artykuły dotyczące stylu życia społeczeństwa.
Jakby nie było, minimalizm to też zwrócenie uwagi na to by ‘być’ a nie tylko ‘mieć’. Zachęca do zwrócenia uwagi na to kim jesteśmy i co nas określa/tworzy/buduje.
Artykuł: Minimaliści rezygnują z posiadania. To moda czy zmiana?