2 lata temu przyjechali do mnie koledzy i pomogli odkręcić pedały. Zamieniłem wtedy ‘kliki’ na platformy. Tej zimy odziany w ocieplacze jeżdżę dalej w butach i pedałach z zatrzaskiem. Jest dobrze, a zima w tym sezonie jest łaskawą panią.
Cóż mogę rzec po wpisie Przejechałem zimę rowerem… mam coraz więcej dobrych ubrań. Patent z ogromnym chlapakiem się sprawdza doskonale.
W tym roku zaopatrzyłem się w ocieplacze/usztywniacze na nadgarstki (oprócz tych, które cały czas mam na kolanach – na jesień bez filcu).
Póki co ulice są czarne, więc nie było jak sprawdzić czy wąska kierownica 42cm będzie sprawiała problem, póki co jest dobrze. Górny chwyt zapewnia większe zabezpieczenie nadgarstków i wygodniejszą pozycję.
Opony trekkingowe sprawują się dobrze, z poprzedniego grudnia mam cały czas jedną Michelin Tracker (drugą szlag trafił), dokupiłem także w serwisie używaną Continental, są bez górskiego bieżnika, raczej na szosę, grubości 35mm.
W tytule dopisuję ‘niemal’, gdyż zdarzały się dni, kiedy w odświętnym ubraniu lub w gości wolałem pojechać komunikacją miejską. Takich dni jednak było bardzo niewiele.
PS (26I) Bolesław Prus miał rzec: „Jeśli masz pieniądze kupuj sobie rower. Nie wyobrażaj sobie, że siedzi w nim diabeł. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i dobry humor, staniesz się człowiekiem zdrowszym, znajdziesz przyjemności o jakich nie marzyłeś i energię, jakiej w sobie nie przypuszczałeś”.

Beznadziejnie seksistowski i nieadekwatny plakat(?)


