Kanały:
Wpisy
Komentarze

2 lata temu przyjechali do mnie koledzy i pomogli odkręcić pedały. Zamieniłem wtedy ‘kliki’ na platformy. Tej zimy odziany w ocieplacze jeżdżę dalej w butach i pedałach z zatrzaskiem. Jest dobrze, a zima w tym sezonie jest łaskawą panią.

Cóż mogę rzec po wpisie Przejechałem zimę rowerem… mam coraz więcej dobrych ubrań. Patent z ogromnym chlapakiem się sprawdza doskonale.

W tym roku zaopatrzyłem się w ocieplacze/usztywniacze na nadgarstki (oprócz tych, które cały czas mam na kolanach – na jesień bez filcu).

Póki co ulice są czarne, więc nie było jak sprawdzić czy wąska kierownica 42cm będzie sprawiała problem, póki co jest dobrze. Górny chwyt zapewnia większe zabezpieczenie nadgarstków i wygodniejszą pozycję.
Opony trekkingowe sprawują się dobrze, z poprzedniego grudnia mam cały czas jedną Michelin Tracker (drugą szlag trafił), dokupiłem także w serwisie używaną Continental, są bez górskiego bieżnika, raczej na szosę, grubości 35mm.

W tytule dopisuję ‘niemal’, gdyż zdarzały się dni, kiedy w odświętnym ubraniu lub w gości wolałem pojechać komunikacją miejską. Takich dni jednak było bardzo niewiele.

PS (26I) Bolesław Prus miał rzec: „Jeśli masz pieniądze kupuj sobie rower. Nie wyobrażaj sobie, że siedzi w nim diabeł. W krótkim czasie zgrubieją ci muskuły, odzyskasz sen, apetyt i dobry humor, staniesz się człowiekiem zdrowszym, znajdziesz przyjemności o jakich nie marzyłeś i energię, jakiej w sobie nie przypuszczałeś”.

Myśląc o artykule o minimalistach posiadania jakoś dochodzę do wniosku, że to nie dla mnie jednak.

Mam mieszkanie, to już mnie dyskwalifikuje we wszelkich konwencjach ‘nie więcej niż X rzeczy’. Samych kwiatków mam 52, jestem ich więźniem, co tydzień muszę podlewać. W artykule nie było mowy o posiadaniu lokum. A ja bardzo lubię te swoje korzenie, jakoś nieswojo bym się bez nich czuł, taki lotny, płynny. Nie podoba mi się ten trend ‘przeciętny pracownik zmienia pracodawcę co 2-3 lata’ i miejsce zamieszkania kilka razy w roku. Bo gdzie mnie będzie tak dobrze jak tu, gdzie mam wszystko czego potrzebuję?

Rozpasanie w moim domu przybiera postać pościeli dla gości, która podczas ich niebytności jest moją tylko własnością. Książek nie liczyłem, pewnie jest ich więcej niż kwiatków; kilkadziesiąt, może kilkaset. Tak w większości nie czytałem ich, ale one – tak jak kwiatki – też są dobre z natury, to dlaczego się ich pozbywać. I co w ich miejsce postawić? Pustkę? Żeby echo się niosło? Niech stoją lepiej, cieszą oko, aurą swą cieszą.

Może to artykuł kierowany do młodych, którzy wchodzą w dorosłość, zaczynają przygodę z własnymi rzeczami.

„[...]łatwiej zapanować nad przestrzenią i życiem, gdy wyeliminuje się to, co nie jest potrzebne.” – jak to się ma do moich szafek i pawlaczy, gdzie jak mówię ‘powstaje życie’ bo jest tam tyle różnorakich rzeczy, że nie zdziwiłbym się, gdyby razem weszły w jakąś reakcję i pewnego dnia wyszły machając końcówkami.

„Jedno jest charakterystyczne – wszyscy z sentymentem wspominają czasy studiów lub stażu w firmie, kiedy człowiek miał do dyspozycji parę groszy i był szczęśliwy. Dziś ci sami ludzie mają na kontach okrągłe sumy, ale nie mają tego poczucia szczęścia.”

„- Dobra materialne mają dać nam większe poczucie bezpieczeństwa. Ale paradoks polega na tym, że im więcej ludzie posiadają, tym mniej bezpiecznie się czują i tym bardziej chcą się zabezpieczać przed innymi.”

„Jedno jest charakterystyczne – wszyscy z sentymentem wspominają czasy studiów lub stażu w firmie, kiedy człowiek miał do dyspozycji parę groszy i był szczęśliwy. Dziś ci sami ludzie mają na kontach okrągłe sumy, ale nie mają tego poczucia szczęścia.”

„Dla Arka to było olśnienie: – Wcześniej byłem zalany szumem informacyjnym. Dziś świadomie się od tego odcinam.” to i ja w sumie uskuteczniam, czytam regionalne informacje, z ogólnoświatowych artykuły dotyczące stylu życia społeczeństwa.

Jakby nie było, minimalizm to też zwrócenie uwagi na to by ‘być’ a nie tylko ‘mieć’. Zachęca do zwrócenia uwagi na to kim jesteśmy i co nas określa/tworzy/buduje.

Artykuł: Minimaliści rezygnują z posiadania. To moda czy zmiana?

Jak Wam się podoba klip-zapowiedź? Dla mnie całkiem ciekawie, intrygująco trochę. Dźwięki kojarzą mi się z Mum i Autechre.

Lublin – Europejska Stolica Kultury (do końca świata i jeden dzień dłużej).

Oficjalna strona projektu www.JohnCageYear.pl.

The Naked And Famous – Young Blood:

Gotye – Somebody that I used to know:

+ cover.

Lady GaGa – The edge of glory
Fatboy Slim – The Weekend Starts Here
Adele – Someone like you
Joe Cocker – Never tear us apart
The Who- Teenage Wasteland
Zooey Deschanel – Sugar Town (oryginał Nancy Sinatra)

Festiwalowe filmy można oglądać w ACK ‘Chatka Żaka’.
Repertuar.

Karnet dla normalnych kosztuje tylko 40PLN :]

Beznadziejnie seksistowski i nieadekwatny plakat(?)

Pośmiałem się, przyznałem wielokrotnie… kilka razy nie przyznałem racji. Przynajmniej jeden temat był niesmaczny. Chcę obejrzeć drugi raz.

Panowie w filmie rozmawiają o tym co im w zachowaniu kobiet przeszkadza, co ich złości, w gruncie rzeczy dociekają źródła jedynie złych emocji(?) Podsumowaniem chyba i tak będzie wypowiedz jednego z nich ‘gdyby nie one, nie miałbym ochoty rano wstać z łóżka’.

Jest też temat maskulinizacji kobiet i feminizacji mężczyzn, kryzysu płci. Chociaż nie wiem czy ten temat jest na nasze czasy, kiedy doświadczamy tego na co dzień, otacza nas to.

Baby są jakieś inne.

Parafrazując: chcesz, żebym był Twoim partnerem w rozmowie, chcesz zwrócić moją uwagę, to eksponuj twarz, a nie dupę.

W filmie nie ma niemal muzyki, czasem krótkie przerywniki, ale za to z kontrabasem. Nie jest to film akcji (W gruncie rzeczy nic się nie ‘dzieje’, bohaterowie jadą autem). I nie miał być, nie rozumiem osób, które mówią ‘nic się nie dzieje’, ależ dzieje się, tylko trzeba słuchać. Nie jest to chyba komedia, ja to odbieram jako gatunek: ‘film Koterskiego’. Dzień Świra też był śmieszny, ale przez tę śmieszność coś chce człowiek wyrazić.

Nie widziałem zapowiedzi. Z komentarzy w Internecie wynika, że wiele osób po ich obejrzeniu się rozczarowują.

Może coś faktycznie jest w opinii: „Z drugiej jednak strony, biadolenia i utyskiwania bohaterów obnażają ich bezbronność, bezradność, słabość i niemoc. Facet w dzisiejszych czasach swój protest może wyrazić tylko szeptem, na ucho drugiemu facetowi, który go zrozumie i pocieszy. Obrazek – przyznacie – mało wesoły.”
Może mężczyznom (tym) trudniej dostosować się do nowej sytuacji, a kobiety są bardziej elastyczne? W gruncie rzeczy podbój (nowych dziedzin życia, ról) jest łatwiejszy niż oddanie tego, co stereotypowo przypada mężczyznom?

Film obejrzałem w Kinie ABC.

PS acha! I co ważne, w filmie był rower, nawet rowerzystka! Cha! Cha!

-Staszek dlaczego ty jeszcze pracujesz?
-Dla satysfakcji.
-O cholera!
-Dla przyjemności.

Lublin na zdjęciach

Więcej zdjęć na Lublin.eu, w portalu Lublin – Pamięć Miejsca, okiem imigrantów oraz te na co dzień niezauważone miejsca i elementy otaczającej nas rzeczywistości na Aj law LBLYN.

Widok z Bramy Grodzkiej

Grodzka ulica - Stare Miasto - Lublin - Widok z Bramy Grodzkiej

Dziesiąta - dzielnica ogród

Zdjęcie chmur nad Lublinem

Osiedle domków nad Bystrzycą

Osiedle domków nad Bystrzycą

Bandyta szyje poduszki

Z Dariuszem Gilem rozmawiała Aneta Augustyn.

[...] to konkretna pomoc, ale największym sukcesem jest, że chłopakom w głowach się zmienia. To są ludzie z dużymi wyrokami, tacy, którzy… Nie wiem, jak to powiedzieć.

Inny wyszedł na przpustkę, widzi dwoje starszych ludzi, zagubionych. Pyta, czy pomóc, a oni, że nie mają jak zadzwonić po taxi. Wykręcił ze swojego telefonu, podał im bagaże. Mówi: „Darek, kiedyś ja bym w życiu tego nie zrobił. Nie wiem, co się ze mną dzieje”.

Bez wolontariatu zwariowałbym za kratami. To nie jest żadne odkupienie win, nie da się naprawić tego, co się zdarzyło. Synowi chcę pokazać, że nia ma ojca bandziora.

Wystarczy hasło, jeden pstryk i już działamy. Zrobiliśmy sporo zbiórek w więzieniu, uszyliśmy dzieciakom plecaki. Ktoś zrobił wiatraczek, ktoś inny jeże z patyczków do szaszłyków, statki, samoloty z deseczek ze skrzynek po owocach, z zapałek…

Czasem słyszałem: „Cwaniak, kurwa, jesteś, myślisz, że po tym pójdziesz na wokandę?”, a czasem któregoś tknęło. W końcu każdy ma jakieś sumienie, a oprócz tego bywa, że też własne dziecko, które nie widzi ojca.

Źródło: Gazeta Wyborcza, 30 grudnia 2011 r.

Bardzo podoba mi się społeczna aktywizacja więźniów. Wszelkiego typu akcje sprzątania przestrzeni publicznej przez osadzonych to wg mnie dobry pomysł. Wydaje mi się, że poprzez pracę można się zresocjalizować, poprzez kontakt z potrzebującymi jeszcze bardziej, a na pewno można odpracować koszt społeczny ponoszony na utrzymanie więźnia.

Starsze pozycje »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.